Świat

ME 2021: Wiele pozytywnych emocji

Szymon Gagatek 2021-05-21 22:54

Piąta sesja finałowa mistrzostw Europy w Budapeszcie była naprawdę udana dla reprezentantów Polski. Doczekaliśmy się kolejnego zawodnika w olimpijskiej kadrze, awansów do jutrzejszych finałów, solidnego występu sztafety i kapitalnej walki Konrada Czerniaka o medal na 50 m stylem motylkowym. Puławianin otarł się o podium i pokazał wszystkim, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Finałowy wyścig delfinistów był bardzo wyrównany. Zwycięzcę od szóstego zawodnika dzieliło na mecie dokładnie osiemnaście setnych sekundy. W tym zamieszaniu dobrze odnalazł się Czerniak, choć po wyjściu z wody na pewno czuł niedosyt. Starcie o brązowy medal przegrał bowiem najmniejszą możliwą różnicą czasową z Andriejem Żiłkinem z Rosji (23.08 - 23.09). Cieszy jednak powrót Polaka do bardzo wysokiej dyspozycji. Dziś uzyskał wynik gorszy od własnego rekordu kraju (jeszcze z 2015 roku) o zaledwie dwie setne sekundy! Triumfował Szebasztian Szabo z Węgier (23.00), a drugi był Andrij Howorow z Ukrainy (23.01). 

Dużą radość sprawił sobie i nam Jakub Skierka. Na dystansie 200 m stylem grzbietowym podopieczny trenera Jacka Miciula poprawił rekord życiowy, wypełniając również minimum olimpijskie. Dzięki temu wszedł do finału z 7. czasem (1:57.08), minimalnie wyprzedzając drugiego z biało-czerwonych, Radosława Kawęckiego (1:57.10). W wyścigu medalowym (zaplanowanym na sobotę, na godzinę 19:17) obaj popłyną na skrajnych torach. W półfinałach z rywalami rozprawił się Luke Greenbank. Brytyjczyk ponownie poprawił rekord kraju, pokonując cztery długości basenu w 1:54.43.

W sobotnie popołudnie do walki o medal na 50 m stylem klasycznym przystąpi z kolei Jan Kozakiewicz. Debiutujący na zawodach tej rangi zawodnik z Warszawy przebojem wdarł się do europejskiej czołówki tej konkurencji już w eliminacjach, łamiąc barierę 27 sekund. Kilka godzin później popłynął nieznacznie wolniej, ale z czasem 27.09 znów znalazł się na 4. pozycji. Przed nim finiszowali jedynie znakomici Adam Peaty (26.38), Ilja Szymanowicz (26.47) i Nicolo Martinenghi (26.49).

Do najlepszej ósemki nie udało się przedostać tylko Katarzynie Wasick, ale nasza znakomita sprinterka i tak mogła być z siebie zadowolona. Ważny cel na dystansie 100 m stylem dowolnym (uzyskanie olimpijskiego minimum) zrealizowała już rano. W półfinałach dwie długości basenu przepłynęła w 54.47 i to wystarczyło jej do zajęcia 10. lokaty. 

W piątek Polki mieliśmy jeszcze w finale sztafet 4x200 m stylem dowolnym. Reprezentantki naszego kraju uplasowały się na 6. miejscu w Europie, płynąc w dokładnie takim samym składzie jak w eliminacjach. Rozpoczęła Aleksandra Knop (2:01.67), następnie bardzo dobrą zmianę dała Aleksandra Polańska (1:59.10), po niej do walki ruszyły jeszcze Paulina Nogaj (2:02.62) i Dominika Kossakowska (2:00.46). Ich wyniki złożyły się na czas 8:03.85. Wygrały Brytyjki, przyczyniając się do tego, że ich kadra po piątym dniu zawodów prowadzi w klasyfikacji medalowej.

Jednym z wydarzeń dnia był rekord mistrzostw odnotowany przez Martina Malutina na dystansie 200 m stylem dowolnym. Po świetnym finiszu Rosjanin wygrał rywalizację o złoto z czasem 1:44.79, wymazując z tabel rezultat... Pietera van den Hoogenbanda z 2002 roku. Z kolei niecodzienna sytuacja miała miejsce w finale 100 m stylem grzbietowym. Awaria aparatury startowej spowodowała, że na starcie "w blokach" została Louise Hansson. Szwedzi złożyli protest, który został rozpatrzony na ich korzyść. Organizatorzy postanowili powtórzyć cały wyścig godzinę po zakończeniu całej popołudniowej sesji. Na powtórce najwięcej straciła Kira Toussaint, która zajęła 4. miejsce, a pierwotnie cieszyła się ze srebra. Ostatecznie wygrała Kathleen Dawson (58.49), przed Margheritą Panzierą i Marią Kamieniewą.