Wywiady

Sebastian Karaś spróbuje przepłynąć kanał La Manche

Marcin Ryszka 2015-02-07 16:59

O ambitnym marzeniu Sebastiana, o jego sposobach treningowych i przede wszystkim o tym jak można mu pomóc w realizacji celu możecie przeczytać w poniższym tekście. Zapraszam do lektury.

Profesjonalny pływak trenuje dwa razy dziennie. Przeciętnie pierwszy poranny trening startuje o godzinie 6:00. Pierwsze nieprzyjemne uczucie to skok do, jak wydaję się nam, przeraźliwie zimnej wody, która w basenach ma od 27 do 29 stopni Celsjusza. Zawodnicy zazwyczaj pływają dwie godziny rano i tyle samo popołudniu, a więc jest się w takim środowisku około cztery godziny dziennie. Są pływacy, którzy mają bardzo ambitny cel i podporządkowują mu całe swoje życie. Mowa tu o przepłynięciu prestiżowego dystansu, czyli pokonaniu kanału La Manche. Ta sztuka udała się do tej pory pięciorgu Polaków. We wrześniu 2015 roku do tego grona spróbuję dołączyć kolejny nasz rodak, Sebastian Karaś. Zapytany skąd pomysł na walkę z takim morderczym dystansem odpowiada:

-Pomysł narodził się w mojej głowie po moim pierwszym wymagającym pływackim maratonie, czyli podczas BCT Gdynia Marathon w 2012 r. kiedy to pokonałem dystans z Helu do Gdyni. Było to około 20km. Wracając z tej imprezy autem powiedziałem sobie, że fajnie byłoby zmierzyć się z kanałem La Manche. Wiedziałem jednak, że potrzebuję sporo czasu, aby się dobrze przygotować. Startując w Polsce woda miała około 18 stopni i to już sprawiało mi wiele problemów. Jeśli chcę osiągnąć swój cel, muszę przyzwyczaić organizm do niższych temperatur. Woda w kanale La Manche waha się w granicach 12-15 stopni i to będzie największe wyzwanie z jakim przyjdzie mi się zmierzyć podczas próby przepłynięcia Kanału. 

Do osiągnięcia swojego marzenia dwudziestotrzylatek potrzebuję wsparcia finansowego. Na specjalnej stronie internetowej: POLAK POTRAFI  można wspierać naszego ambitnego rodaka.

-Koszt tego wyjazdu to około 21 tysięcy złotych. Najdroższe jest wynajęcie pilota wraz z łodzią od międzynarodowej federacji Channel Swimming&Piloting Federation, ponieważ kosztuje to 2700 funtów. Do tego trzeba wliczyć przeloty oraz pobyt na miejscu.

 -Termin, kiedy mogę pokonać kanał to 19 do 25 września. Chcę tam jednak być trochę dłużej, aby potrenować w otoczeniu, w którym będę musiał walczyć np. z prądami czy dużą falą – mówi Sebastian.

Sebastian nie boi się dystansu 34km, które będzie musiał przepłynąć.

Nie są mi straszne kilometry, które będę musiał pokonać. Na treningach pływam ciągiem nawet 15 km i jeśli musiałbym przepłynąć ponad 2 razy tyle to myślę, że nie byłoby z tym problemu. Problem stanowi jednak zimna woda. Muszę obniżyć swój próg temperatury, w którym będę przebywał. W tamtym roku odczuwałem dyskomfort już w 18-stu stopniach. Obecnie morsuję się na otwartym basenie, gdzie woda ma 4 stopnie.  Zobaczymy, czy będzie się to przekładało na moment, kiedy będę płynął. Przed podjęciem próby przepłynięcia kanału La Manche muszę przejść test. Polega on na tym, że w wodzie, która ma poniżej 16 stopni muszę przebywać przez 6 godzin. Myślę, że jest on wymagany po to, aby pokazać śmiałkom z czym tak naprawdę muszą się zmagać. 

Kanału nie można przepłynąć od tak.

Aby móc zmierzyć się z La Manche, należy w pierwszej kolejności skontaktować się z miedzynarodową federacją Channel Swimming&Piloting Federation, która podaje najbliższy wolny termin. Zazwyczaj czeka się dwa lata. Ja swoją wiadomość wysłałem niestety dość późno, kiedy to nie było już wolnych terminów. Na szczęście ktoś zrezygnował i pojawiła się możliwość podjęcia próby w dniach od 19 do 25 września. Pożyczyłem potrzebne pieniądze od mojego przyjaciela i zarezerwowałem tę datę.

Firma Beko postanowiła wspomóc mnie i przeznaczyła 25% potrzebnej kwoty na mój wyjazd.  Żyję nadzieją, że pozostałą część kwoty uda mi się zorganizować do września. 

Pływak połowę treningów wykonuję sam. Na pewno musi wykonywać inną pracę niż zawodnicy przygotowujący się do zawodów w basenie. Sebastian jednak, by poprawić prędkość pływania, kilka razy w tygodniu trenuję w grupie AWF Warszawa, gdzie trenerem jest Pan Paweł Słominski. Szybkość jest również ważna. Wystarczy powiedzieć, że rekord świata w przepłynięciu La Manche to 6 godzin i 55 min. Najszybszy Polak potrzebował 11 godzin i 10 min. Nasz rodak planuje uzyskać czas poniżej 8 godzin, ale jak sam zaznacza, bardzo wiele zależy od panujących warunków atmosferycznych. Obecnie w swoich treningach szuka metod odżywiania, które wykorzysta podczas płynięcia. Musi znaleźć najlepszy sposób, aby dostarczać mieśniom niezbędną energię. Ważne jest też ogrzewanie organizmu ciepłymi płynami. 

Na pewno jest to niewyobrażalny wysiłek dla organizmu, ale również i dla portfela, dlatego też Sebastianowi będzie potrzebne ogromne wsparcie nas wszystkich. Możemy mu je ukazać przez jego profil na:

TUTAJ MOŻESZ WESPRZEĆ PROJEKT SEBASTIANA

Życzmy mu wiele wytrwałości i powodzenia, aby nie zabrakło zapału i chęci, no i oczywiście by udało się zebrać niezbędne środki finansowe, bez których nie uda się zrealizować ambitnego marzenia. Sebastian, powodzenia!